Informacje

Pracowałam przez sześć miesięcy w charakterze opiekunki do dziecka za granicą. Zdobyłam dzięki temu wiele nowych doświadczeń i umiejętności. Pierwszą z nich jest zdecydowanie lepsza umiejętność posługiwania się językiem niemieckim niż miało to miejsce przed moim wyjazdem. Znałam ten język, na tyle dobrze, że uzyskałam potrzebne kwalifikacje do wyjazdu, ale to co teraz umiem, to bez porównania więcej. Oczywiście na początku było mi trudno. Szkoły niemiecki w zderzeniu z żywą mową niemieckiej rodziny był sztywny i ograniczony. Teraz mogę powiedzieć, że język ten w pewnej mierze przestał być dla mnie obcy. Na kursach podczas wyjazdu doskonaliłam gramatykę i poprawne słownictwo, ale swobodę mówienia zyskałam dzięki temu, że mieszkałam z niemiecką rodziną, odwiedzałam z nimi ludzi, którzy mówili różnymi dialektami i bawiłam się z ich dziećmi. Takiej korzyści nie da żaden, nawet najlepszy kurs językowy w kraju. Zyskałam nie tylko umiejętność, ale i odwagę posługiwania się tym językiem, nie boje się już, że coś źle powiem. Nauczyłam się i zrozumiałam, że nie tylko ja się czasem potykam mówiąc w nieswoim języku i że to nic strasznego, i tak się można porozumieć i dogadać.
Będąc zatrudnioną jako opiekunka w Niemczech nauczyłam się też bardziej swobodnego traktowania wielu rzeczy. Kiedyś, znacznie więcej zjawisk bulwersowało mnie i dziwiło, złościło i irytowało. Dzięki pobytowi za granicą nabrałam większego dystansu do różnic miedzy mną a innymi ludźmi. Zrozumiałam, że nie wszyscy muszą żyć, myśleć i czuć podobnie do mnie, to niby jest oczywiste. Większość ludzi mówi, że są tolerancyjnymi. Tymczasem tak naprawdę stajemy się tolerancyjni wówczas, gdy na własnej skórze doświadczymy różnice międzyludzkie. Dzięki temu wyjazdowi i pracy jako au pair stałam się bardziej wyrozumiała dla siebie i innych, mam więcej luzu i dystansu w ocenie otaczającej mnie rzeczywistości, a przede wszystkim w ocenianiu innych ludzi. Teraz bardziej ich poznaję, obserwuję i próbuje zrozumieć, niż ocenić i to negatywnie, bo nie są tacy sami jak ja.
Bycie au pair nauczyło mnie też i tego, ile radości, satysfakcji i własnego rozwoju może dać kontakt z małymi dziećmi. Aby sprostać temu zadaniu musiałam pobudzić w sobie pokłady wyobraźni i kreatywności. Wiem już, ze małe dzieci szybko się nudzą. Wiem też, że wyczuwają, czy naprawdę zajmujemy się nimi z serca czy nie. Nauczyłam się tam, że dziecko to inwestycja, że co mu teraz dasz, później ono w sobie znajdzie. Dzieciaki bardzo lubiły wymyślać proste zabawy. Lepienie z masy solnej, zabawy kasztanami, zbieranie liści i szyszek sprawiało im wiele radości. Wiem już ze telewizor czy komputer nie zastąpią dziecku prawdziwego kontaktu i prawdziwych zabaw z drugą osobą. Niby wiedziałam to już dawno, ale teraz wiem, że tak jest naprawdę. Dzieci z krajów zachodnich są znudzone elektroniką i poszukują czegoś, czego nie da się kupić w gotowej wersji. Brakuje im zabaw twórczych, wymagających myślenia i wyobraźni.
Dzięki tej pracy również nauczyłam się gotować. Do moich obowiązków należało gotowanie dla dzieci, ale często byłam w kuchni i z przyjemnością, obserwowałam jak moja pani gotuje niezwykłe specjały. Wiele z jej przepisów przywiozłam ze sobą i będę próbować powtórzyć je tutaj. Przed wyjazdem, gotowanie było dla mnie raczej czymś nieznanym, przychodziłam ze szkoły na gotowe. Będąc tam uwierzyłam że w przyszłości będę fajną panią domu i w mojej kuchni, oprócz gotowych produktów, zagoszczą oryginalne i smaczne potrawy.
Praca opiekunki sprawiła, ze stałam się znacznie bardziej samodzielną osobą, niż byłam przed jej podjęciem. W domu zawsze ktoś był, kto wyręczył i pomógł, żeby mi było lżej, żebym się nie męczyła. Ja miałam się tylko uczyć. Tam, z dnia na dzień, zostałam sama z nową sytuacją, której musiałam sprostać. Musiałam zorganizować czas dwojgu małym dzieciom, zadbać o siebie i o nie. Poczułam się odpowiedzialna i samodzielna jak nigdy dotąd.
Dzięki pracy jako au pair nauczyłam się też punktualności i sumienności. Musiałam ze wszystkim zdążyć na czas, nie mogłam np. zaspać, lub o czymś zapomnieć. Nie twierdzę, że przedtem nie miałam żadnych obowiązków, ale to naprawdę nie to samo. Au pair to naprawdę szkoła życia dla młodych ludzi. Uczy odpowiedzialności, samodzielności, sumienności i wiary w siebie. Bo przecież, jakkolwiek będzie, ja musze sobie poradzić. Jestem tu sama i sama muszę sprostać całej sytuacji.

Ciekawe artykuły

Au pair nigdy wiecej

Wszystkim tym, którzy myślą o wyjeździe za granicę w charakterze au pair, pragnę przedstawić swoje doświadczenia z tego typu pracą. Zaznaczam, ze nie chcę nikogo straszyć ani zniechęcać do tego typu wyjazdu. Swoje doświadczenia piszę po to, by kolejni kandydaci i kandydatki na au pair zobaczyli i zrozumieli, że bywa różnie. Z definicji zwrot „au pair” oznacza tyle co „do pary”. Inaczej mówiąc chodzi o parę ludzi funkcjonujących na tych samych prawach. W moim wypadku jednak tak się nie stało. Rodzina, do której trafiłam nie traktowała mnie odpowiednio, nie czułam się z nimi na równych prawach. Była to para niesympatycznych Anglików z tróją małych dzieci. Już przy pierwszym kontakcie zrobili na mnie niemiłe wrażenie. Wysiadłam z samolotu a tu nikt na mnie nie czeka. Przestraszyłam się strasznie. Po półgodzinie czekania, okazało się, że po prostu się spóźnili, bo coś tam mieli z samochodem. To rozumiałam, ale nie rozumiałam dlaczego nie zdobyli się na jedno małe „sorry”...Od pierwszych chwil patrzyli na mnie wyniośle i zimno. W kontakcie z nimi czułam się źle, jakaś taka mała, jak jakaś uboga krewna. Bardzo stresował mnie klimat domu, w którym przebywałam....... Czytaj więcej >>

Reklama

najlepszy hosting , pozycjonowanie stron poznań, apartamenty poznań naklejki ścienne, Meble promocje, odwierty geotermalne, gniazdka, meble biurowe, pufa, materace