Informacje

Byłam „Au pair” przez okres jednego roku i uważam go, za najfajniejszy rok w moim życiu. Całe szczęście, że się na to zdecydowałam. Będąc w Polsce nie miałabym chyba nigdy szansy zwiedzić tych wszystkich pięknych miejsc, nie poznałabym tych wszystkich wspaniałych ludzi i, na żadnym kursie nie uczyłabym się języka obcego w tak interesujący, spontaniczny i żywy sposób. Nie dostałam się na studia, co mnie trochę zdołowało. Nie bardzo miałam pomysł na to jak spędzić następny rok mojego życia. Usłyszałam w radio reportaż o młodych ludziach, którzy wyjeżdżają za granice jako opiekunowie do dzieci. Zdawałam na anglistykę i możliwość podszlifowania języka bardzo mi przypadła do gustu. Jestem najstarsza w rodzinie i zabawy i opieka nad małymi dziećmi mnie nie przerażają. Myślałam, myślałam i w końcu się zdecydowałam. Wyjechałam do Anglii. Trochę się bałam, bo czytałam że angielskie rodziny są takie sobie. Moja była całkiem w porządku. Normalni, ciepli sympatyczni ludzie. Od pierwszego mementu poczułam, że się polubimy i tak się stało. Mieli dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę w wieku trzech i pięciu lat. Młodsza Kelly i starszy Steven również mnie polubili. Z początku, co zrozumiałe, odnosili się do mnie z rezerwą. Aby ją zmniejszyć, przez pierwsze dwa tygodnie chodziliśmy wszędzie z ich mamą czyli Susan. Dzieci mogły też obserwować jak robię z ich mamą różne inne rzeczy: sprzątamy, przygotowujemy posiłki, przebieramy łóżka, a wszystko po to by zaczęły traktować mnie jako członka rodziny i nabrały zaufania. Zakres obowiązków miałam z góry określony, ale nie był on sztywny i dopracowany co do minuty. Nikt nie wymagał ode mnie życia na czas i z zegarkiem w ręku. Niektóre czynności Susan wykonywała razem ze mną, mimo ze formalnie należały do mnie. Pomagała mi czasem przygotować jedzenie dla dzieci, wychodziła z nami na spacery lub się z nami bawiła. Susan była mamą, która zatrudniała wprawdzie opiekunkę, ale sama nie odsuwała się od dzieci. Widziałam, że przebywa i zajmuje się nimi z przyjemnością. Wykonywała nieregularna pracę w domu, i chyba dlatego mnie zatrudniła, bo czasami faktycznie musiała posiedzieć długo przed komputerem. Bardzo ją polubiłam, myślę, że chciałabym być taką mamą jak ona. Była rozsądna. Rozpieszczała swoje dzieci, ale nie do granic możliwości. Interweniowała gdy np. Kelly upierała się na coś, czego naprawdę nie mogła w tym momencie dostać, lub odmawiała zrobienia czegoś, co trzeba było w danym momencie zrobić. Ojciec dzieci był często nieobecny w domu, pracował jako kierowca i czasami nie było go przez kilka dni. Ogólnie dom, w którym przebywałam był ciepły i miły, a to sprawiło, ze bycie au pair wspominam bardzo dobrze. W Anglii poznałam też fajnych ludzi, szczególnie w szkole językowej. Do dziś piszemy do siebie listy. Moi pracodawcy naprawdę dbali o to, bym dobrze się u nich czuła, czasami nawet robiłam mniej niż było to założone w naszym wspólnym kontrakcie. Podczas weekendów, gdy tylko czas na to pozwalał zabierali mnie w różne ciekawe miejsca. Zwiedzaliśmy ładnie położone miasteczka, zamki i muzea. Chodziliśmy też na rodzinne obiady do fajnych restauracji. Dla mnie praca jako au pair to były takie duże wakacje, bo oderwałam się od codzienności polskiego życia, poznałam fajnych ludzi, zobaczyłam piękne miejsca i nauczyłam się wielu nowych rzeczy. Sam kontakt z dziećmi też był dla mnie przyjemny. Obojgu z nich bardzo podobały się nasze polskie zabawy, których nie znali. Rok spędzony w Anglii i zatrudnienie jako opiekunka do dzieci przyniósł mi jeszcze większą korzyść. Dzięki byciu tam, tak podszkoliłam język, że rok później bez bólu i stresu, dostałam się na swój wymarzony kierunek tj. anglistykę.
Z czystym sumieniem pracę w charakterze au pair mogę polecić wszystkim tym, którzy zastanawiają się nad jej podjęciem.

Ciekawe artykuły

Byc au pair

Jeśli zastanawiacie się nad tym , czy jest możliwe, żeby być zagraniczną opiekunką dla dzieci i przy tym nie zwariować, to ja mówię wam wszystkim, że owszem, jest to możliwe. Moja wiedza na ten temat nie pochodzi z internetowych forum, ani książek, jest autentyczna, bo pochodzi z moich wieloletnich doświadczeń, jakie zebrałam pracując w Niemczech. Aby nie zwariować, jeszcze zanim pojedziemy, musimy się do tego odpowiednio przygotować. Po przejściu wszystkich formalności, to znaczy złożeniu odpowiednich dokumentów i odbyciu odpowiednich rozmów, trzeba spokojnie czekać na wiadomość o wyjeździe. Najważniejsze jest w tym wszystkim odpowiednie nastawienie. Nie nastawiajcie się na to, że będzie beznadziejnie, że sobie nie poradzicie i że, rodzina, do której traficie na pewno wam się nie spodoba. Nie wyobrażajcie sobie też, że będzie cudownie, że czeka was najlepszy w waszym życiu okres, bo spędzicie ten czas z niezwykłymi ludźmi i niesamowitymi dziećmi. Ludzie, do których się jeździ, naprawdę nie są niezwykli, to zwykli ludzie, którym nie chce się brudzić dosłowną opieką nad dzieckiem i stać ich na to, żeby opłacić w tym celu utrzymanie dziewczynie z biedniejszego kraju. Dzieci też są jak każde...... Czytaj więcej >>

Reklama

najlepszy hosting , pozycjonowanie stron poznań, apartamenty poznań parapet, noclegi Kielce, meble stylowe, zegar, producent mebli kuchennych, drzwi szklane, naklejki ścienne