Informacje

Wszystkim tym, którzy myślą o wyjeździe za granicę w charakterze au pair, pragnę przedstawić swoje doświadczenia z tego typu pracą. Zaznaczam, ze nie chcę nikogo straszyć ani zniechęcać do tego typu wyjazdu. Swoje doświadczenia piszę po to, by kolejni kandydaci i kandydatki na au pair zobaczyli i zrozumieli, że bywa różnie. Z definicji zwrot „au pair” oznacza tyle co „do pary”. Inaczej mówiąc chodzi o parę ludzi funkcjonujących na tych samych prawach. W moim wypadku jednak tak się nie stało. Rodzina, do której trafiłam nie traktowała mnie odpowiednio, nie czułam się z nimi na równych prawach. Była to para niesympatycznych Anglików z tróją małych dzieci. Już przy pierwszym kontakcie zrobili na mnie niemiłe wrażenie. Wysiadłam z samolotu a tu nikt na mnie nie czeka. Przestraszyłam się strasznie. Po półgodzinie czekania, okazało się, że po prostu się spóźnili, bo coś tam mieli z samochodem. To rozumiałam, ale nie rozumiałam dlaczego nie zdobyli się na jedno małe „sorry”...Od pierwszych chwil patrzyli na mnie wyniośle i zimno. W kontakcie z nimi czułam się źle, jakaś taka mała, jak jakaś uboga krewna. Bardzo stresował mnie klimat domu, w którym przebywałam. Nie czuło się tam praktycznie żadnego ciepła. Myślałam, że z czasem nasze stosunki się polepszą, ale tak się nie stało. Im dłużej tam byłam, tym bardziej się stresowałam i męczyłam. Do agencji nie miałam się po co zwracać, bo formalnie wszystko było w porządku. Państwo Smyths oboje pracowali od rana do wieczora. Tak więc byłam z dziećmi przez cały dzień. Po powrocie z pracy Pani Smyths zawsze była z czegoś niezadowolona. A to nie tak posprzątałam, a to c nie podobało jej się, że jest głośno, a to okno miało być otwarte lub zamknięte. nie macie pojęcia, jak było mi ciężko. Nie dość że sama jak palec na obczyźnie to jeszcze u rodziny, z którą czuję się okropnie. Dzieci za to były tak rozpieszczone że trudno było nad nimi zapanować. Właściwie robiły co chciały, to znaczy pani Smyths wymagała, żeby wszystko grało, ale jednocześnie krzywiła się gdy zwracałam dzieciom na coś uwagę, lub mówiłam, że czegoś nie wolno robić. Wytchnieniem stały się dla mnie dni, gdy chodziłam na kurs językowy. Tam poznałam ludzi, którzy, tak jak ja przyjechali tam do pracy. Niektórzy z nich mieli podobną sytuacje w swoich rodzinach. Tłumaczyli mi, że mam się nie martwic, czas minie, a rodziny tej mogę już nigdy nie spotkać. Najsmutniej mi było, gdy moi pracodawcy próbowali swoim dzieciom zrobić jakąś przyjemność. Często jeździliśmy na wycieczki za miasto w ich wolne dni od pracy. Między nimi chyba nie działo się najlepiej, bo atmosfera na tych wycieczkach była raczej ciężka i grobowa. Miałam wrażenie, że odbębniają jakiś przykry obowiązek. Na szczęście wyjazd ten przyniósł mi korzyści w postaci nawiązania stałych znajomości z kilkoma uroczymi młodymi ludźmi z Anglii i kilku innych krajów. Utrzymujemy kontakt do dziś, może kiedyś się tam wybiorę by ich odwiedzić. Praca w charakterze au pair z pewnością może być fajna, jeśli tylko trafi się na fajnych ludzi. Życie w domu fajnej rodziny, z dodatkową możliwością poznania kultury, obyczajów i architektury danego kraju, poznania nowych ludzi może być naprawdę przyjemne i stać się źródłem, ciepłych wspomnień. No cóż, mnie się nie trafiło. Nie mogę powiedzieć, abym uważała czas bycia au pair za czas stracony. Podszkoliłam język, poznałam nowych ludzi, ale, póki co, nie mam ochoty na podjęcie tej pracy po raz kolejny.

Ciekawe artykuły

Au pair polecema wszystkim

Byłam „Au pair” przez okres jednego roku i uważam go, za najfajniejszy rok w moim życiu. Całe szczęście, że się na to zdecydowałam. Będąc w Polsce nie miałabym chyba nigdy szansy zwiedzić tych wszystkich pięknych miejsc, nie poznałabym tych wszystkich wspaniałych ludzi i, na żadnym kursie nie uczyłabym się języka obcego w tak interesujący, spontaniczny i żywy sposób. Nie dostałam się na studia, co mnie trochę zdołowało. Nie bardzo miałam pomysł na to jak spędzić następny rok mojego życia. Usłyszałam w radio reportaż o młodych ludziach, którzy wyjeżdżają za granice jako opiekunowie do dzieci. Zdawałam na anglistykę i możliwość podszlifowania języka bardzo mi przypadła do gustu. Jestem najstarsza w rodzinie i zabawy i opieka nad małymi dziećmi mnie nie przerażają. Myślałam, myślałam i w końcu się zdecydowałam. Wyjechałam do Anglii. Trochę się bałam, bo czytałam że angielskie rodziny są takie sobie. Moja była całkiem w porządku. Normalni, ciepli sympatyczni ludzie. Od pierwszego mementu poczułam, że się polubimy i tak się stało. Mieli dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę w wieku trzech i pięciu lat. Młodsza Kelly i starszy Steven również mnie polubili. Z początku, co zrozumiałe,...... Czytaj więcej >>

Reklama

najlepszy hosting , pozycjonowanie stron poznań, apartamenty poznań Sklep z materiałami do wynańczania wnętrz www.krainabarw.pl, odwierty pod pompy ciepła, zapałki, meble kolonialne, krzesła, okna Warszawa, wypożyczalnia osuszaczy